GamingRecenzjeKonsoleIndie

25.09.2018, Mariusz "Koniec" Denenfeld

Gry Indie w które warto zagrać: Graveyard Keeper

Graveyard Keeper to kolejna gra ze stajni Lazy Bear Games wydana w sierpniu 2018 roku przez Tinybuild Games na platformy Xbox One oraz PC. Jest dostępna w Xbox Game Pass (tylko na xboxie, na Windows Store jej nie ma) i według mnie najlepiej ją ograć w ten sposób, mimo że w niektórych momentach obrazowi brakuje płynności.

Jest określana przez wydawcę jako najbardziej niedokładny symulator zarządzania średniowiecznym cmentarzem. I faktycznie przynajmniej na początku zajmujesz się właśnie tym. Po chwili okazuje się, że żeby to osiągnąć musisz zająć się też dziesiątkami innych rzeczy. Cmentarz na pewien czas staje się tłem.

Jak to w klasycznych RPGach bywa, każdy potrzebuje pomocy głównego bohatera. Zadania są przypisane do konkretnych NPCów i są niejako spoiwem łączącym i pchającym historię do przodu. Najczęściej wymagają dostarczenia jakiegoś przedmiotu, do wytworzenia którego musimy odblokować parę umiejętności z różnych drzewek, co prowadzi do ciągłego rozwoju postaci. Rozwój ten spowalnia energia postaci wykorzystywana do wszystkich czynności, przy czym w późniejszym etapie gry można to zniwelować pożywieniem, które zwraca całą energię (wino).

Gra w znacznej mierze to crafting. Jednocześnie musisz być cieślą, kowalem obrabiać kamień, zajmować się farmą, pisać książki (których używa się do tworzenia nowych modlitw), dbać o wygląd kościoła i cmentarza, no i oczywiście przygotowywać jedzenie które może wspomóc te wszystkie czynności. Żeby tego było mało trzeba również prowadzić msze, co uważam za dość zabawne ale gra tłumaczy to w taki sposób, że Graveyard Keeper jest przedstawicielem tamtejszego kościoła i zajmuje się parafią całościowo.

Umiejętności odblokowuje się za pomocą punktów, które dostaje się głównie za tworzenie przedmiotów. Są ich trzy rodzaje: czerwone, zielone i niebieskie. Czerwone dostaje się na za robienie desek czy narzędzi, zielone za wykopywanie kamienia czy ścinanie drzew. Niebieskie otrzymuje się za tworzenie itemów bezpośrednio związanych z wiarą - wydaje mi się, że te zdobywa się najciężej i są kolejnym spowalniaczem rozgrywki.

W przeciwieństwie do Stardew Valley do którego jest ciągle przyrównywany, Graveyard Keeper musi rozwijać wszystkie umiejętności żeby móc pchnąć fabułę do przodu, wykonać questy i po prostu mieć dostęp do większości itemów, czy chociażby ulepszeń do kościoła. W SV można zająć się tylko farmą, nie trzeba łowić czy zachodzić do kopalni czy nawet rozmawiać z sąsiadami, i chociaż gra nie zmusza do niczego to i tak te czynności są na tyle przyjemne, że prędzej czy później zajmujesz się wszystkim.

Graveyard Keeper musi rozwinąć umiejętności cieśli, żeby zrobić ławki i konfesjonał do kościoła; musi rozwinąć obróbkę kamienia, żeby zbudować nagrobki; musi zrobić to, żeby móc zrobić tamto. Nie da się ominąć kwestii kościoła bo bez tego zabraknie niebieskich punktów do tego, żeby odblokować wyższe skille cieśli czy kowala. Ma to sens ale przez pewną powtarzalność bywa męczące.

Jednym z poważnych minusów któremu poświęcę osobny akapit jest… mgła. Znacząco pogarsza płynność gry, w nocy nic przez nią nie widać, pojawia się bardzo często. Po prostu przeszkadza.

mgła

Są też inne uciążliwości, z którymi gra się boryka. Po odblokowaniu jednego perka z każdego ściętego drzewa mogą wypaść nam nawet 4 kłody, przy czym można naraz nosić tylko jedną. O ile takie drzewo ścięte zaraz przy warsztacie to dużo przydatnego drewna, tak jeśli chcemy przetransportować taką ilość kłód z większej odległości, jest to już upierdliwe. Przydałyby się jakieś taczki.

 

Takie przepychanie to niby jest jakiś sposób ale ani przyjemny, ani logiczny. Przy czym działa tylko w linii góra-dół.

 

Niestety Graveyard Keeper przez ten grind i swoje problemy potrafi znużyć, czasem wkurzyć. Jednak wciąga. Ma świetną, unikalną estetykę, interesujące postaci, fajny humor. Chce się grać. Zrobić te marmurowe nagrobki. Sprzedawać hamburgery wieśniakom.

Aha, z trupów dostarczanych do pochowania można wyciągać organy i przerabiać na świeczki, potiony… oraz mięso.

Chcesz więcej?
Zostaw lajka!